Interpelacje Poselskie

1989 - 2005

Odpowiedź na interpelację w sprawie potrzeby rozpoczęcia trójstronnych polsko-czesko-rosyjskich konsultacji dotyczących wspólnych interesów w polityce zagranicznej

Odpowiedź ministra spraw zagranicznych

- z upoważnienia prezesa Rady Ministrów -

na interpelację nr 3721

w sprawie potrzeby rozpoczęcia trójstronnych polsko-czesko-rosyjskich konsultacji dotyczących wspólnych interesów w polityce zagranicznej

   Szanowny Panie Marszałku! W odpowiedzi na pismo MP-0202-4189/00 w sprawie interpelacji posła Janusza Dobrosza dotyczącej potrzeby rozpoczęcia trójstronnych polsko-czesko-rosyjskich konsultacji pragnę udzielić następujących odpowiedzi.

   Nie widzę potrzeby konsultacji polsko-czesko-rosyjskich związanych z koniecznością przeciwdziałania ˝tendencji niemieckiej polityki˝ do pokojowej zmiany stosunków własnościowych, demograficznych, językowych i kulturalnych, ponieważ nie dostrzegam takiej tendencji. Pragnę podkreślić, iż RFN jest krajem, z którym łączą nas stosunki przyjaźni i dobrego sąsiedztwa. RFN jest naszym sojusznikiem w NATO oraz w przyszłości partnerem UE. Nie istnieją przesłanki, które dawałyby podstawy do obaw, iż RFN będzie prowadziła działania mające na celu zmianę stosunków własnościowych, demograficznych, kulturalnych i językowych na polskich ziemiach zachodnich i północnych. Ponadto pragnę podkreślić, iż stawianie na tej samej płaszczyźnie relacji Polski, Czech i Rosji z RFN w związku z przesunięciem granic po 1945 r. jest nietrafne. Tło historyczne, aspekty prawne i aktualne interesy narodowe Polski, Czech i Rosji w kontekście zmian zmian terytorialnych po 1945 r. nie są identyczne.

   Nie mogę zgodzić się z zaprezentowaną oceną polityki niemieckiej w stosunku do polskich ziem zachodnich i północnych. Ustosunkowując się do tezy, iż grozi nam ekspansja kapitału niemieckiego oraz osiedlanie się obywateli RFN w Polsce, pragnę zwrócić uwagę, iż zaangażowanie kapitału zagranicznego, w tym niemieckiego, w Polsce przyczynia się do wzrostu gospodarczego w naszym kraju oraz do powstawania wielu nowych miejsc pracy. Liczymy na to, że po przystąpieniu RP do Unii Europejskiej dalszy napływ inwestycji zagranicznych będzie przyczyniał się do wzrostu dobrobytu w naszym kraju. Wejście Polski do UE da prawo nie tylko do swobodnego osiedlania się firm zagranicznych, w tym niemieckich, w Polsce, ale również umożliwi większe zaangażowanie firm polskich w państwach UE.

   Nie są mi znane fakty potwierdzające tezę, jakoby strona niemiecka prowadziła indoktrynację polityczną i światopoglądową, ani jakiekolwiek działania niemieckich instytucji zarejestrowanych w Polsce, które prowadziłyby działania zagrażające interesom naszego kraju.

   Nie znajduje potwierdzenia teza, iż strona niemiecka żąda zgody na nadawanie nazw niemieckich osiedlom, ulicom i innym obiektom. Sprawy te nie są podnoszone przez przedstawicieli rządu RFN. Istnieją na Śląsku Opolskim przypadki umieszczania tablic z nazwami miejscowości i ulic w języku niemieckim. Są to jednak w chwili obecnej działania sprzeczne z obowiązującym prawem. Ewentualne wprowadzenie dwujęzycznych nazw miejscowości na terenach zamieszkałych przez członków mniejszości niemieckiej należy do wyłącznej kompetencji władz polskich.

   Nie mogę się zgodzić z tezą, iż nie ma doktryny politycznej, wyrażającej polskie interesy. Doktryna taka jest rozwijana i konsekwentnie realizowana od 10 lat. Związana jest z naszym członkostwem w NATO oraz dążeniem do członkostwa w UE. Ta linia naszej polityki zagranicznej cieszy się poparciem wszystkich sił politycznych w Polsce.

   Twierdzenie, iż niektóre polskie ośrodki opiniotwórcze są pod wpływem niemieckiej ekspansji ideologicznej, jest oceną, której nie podzielam.

   W aktualnym stanie prawnym pełna odpowiedź na pytanie dotyczące niemieckiego zaangażowania kapitałowego na ziemiach zachodnich i północnych nie jest możliwa, ponieważ Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji prowadziło do 1998 r. jedynie rejestr wydanych cudzoziemcom zezwoleń, nie prowadziło natomiast ewidencji zakupionych przez cudzoziemców nieruchomości. Minister spraw wewnętrznych i administracji nie posiadał zatem informacji, ile nieruchomości i o jakiej powierzchni faktycznie znajduje się w posiadaniu cudzoziemców. Obecnie, od dnia 1 stycznia 1999 r. w następstwie zmiany ustawy o nabywaniu nieruchomości przez cudzoziemców oraz wydania odpowiedniego aktu wykonawczego minister spraw wewnętrznych i administracji ma obowiązek prowadzenia w systemie komputerowym rejestrów: nieruchomości, udziałów i akcji nabytych przez cudzoziemców na podstawie wymaganych zezwoleń. Dane zawarte w powyższych rejestrach - ze względu na krótki okres ich prowadzenia - nie odzwierciedlają stanu faktycznego posiadania nieruchomości w Polsce przez cudzoziemców.

   Pragnę wyjaśnić, iż polskie banki są w większości spółkami akcyjnymi, a co za tym idzie, uzyskały wcześniej wymagane tzw. zezwolenie generalne na nabywanie w tych spółkach akcji przez podmioty zagraniczne. Według informacji przekazanych przez NBP kapitał pochodzenia niemieckiego stanowił według stanu na 31 grudnia 1999 r. 14,73% kapitału akcyjnego banków komercyjnych.

   Dzierżawa nieruchomości przez cudzoziemców nie podlega obowiązkowi uzyskania zezwolenia ministra spraw wewnętrznych i administracji.

   Zarówno istniejąca regulacja prawna, jak i polityka ministra spraw wewnętrznych i administracji w zakresie nabywania nieruchomości przez cudzoziemców pozwalają na stwierdzenie, że obrót nieruchomościami w Polsce pozostaje pod kontrolą państwa. W oparciu o posiadane przez MSWiA dane nie można stwierdzić, iż wykupują nas Niemcy, ani że wykupią szczególnie tereny położone na tzw. ziemiach odzyskanych. Wg statystyk MSWiA obywatele niemieccy oraz spółki z udziałem kapitału niemieckiego stanowią co prawda liczną grupę podmiotów ubiegających się o uzyskanie zezwolenia na nabycie nieruchomości lub udziałów w spółkach handlowych będących właścicielami nieruchomości, jednak chciałbym zwrócić uwagę na fakt, iż coraz większą grupę wnioskodawców ubiegających się o uzyskanie zezwolenia na nabycie nieruchomości tworzą obywatele Holandii, Danii, Francji czy Szwecji. Nie można zatem stwierdzić, że to głównie Niemcy zainteresowani są zakupem polskiej ziemi.

   Dane MSWiA nie pozwalają także na stwierdzenie, że największym zainteresowaniem cudzoziemców, a zwłaszcza Niemców, cieszą się północne i zachodnie tereny Polski, bowiem wnioski cudzoziemców dotyczą przede wszystkim województw centralnych, znikomo zaś terenów wschodnich. Jest to zrozumiałe ze względu na brak inwestycji na tym obszarze Polski. Szczegółowe dane na temat liczby zezwoleń, powierzchni nieruchomości oraz ich położenia zawiera sprawozdanie ministra spraw wewnętrznych i administracji z realizacji w 1999 r. ustawy o nabywaniu nieruchomości przez cudzoziemców, które zostało przedłożone Sejmowi Rzeczypospolitej Polskiej w dniu 31 marca br.

   Łączę wyrazy szacunku

   Minister

   Bronisław Geremek

   Warszawa, dnia 12 maja 2000 r.

firany zasłony | dzwonki na telefon | krzesła drewniane | Przeprowadzki katowice | sklep żeglarski Wykop Techno Sety Trance Rolety Poznań Rolety Poznań Samochodziki ekotorby życzenia wielkanocne suknia slubna usługi księgowe warszawa osobiste konta bankowe